poniedziałek, 3 października 2016

Czarowniczka

cross stitch halloween... czyli jesienna panienka "na drugą stronę" 

Na moim biurku stanęła w końcu jesienna ozdoba w pełnej krasie. Zbiegło się to ze zdecydowanym i odczuwalnym obniżeniem temperatury - czyżbym coś zapeszyła (zaczarowała?)? ;) 

Tym razem do jesiennej pory roku dopasowałam "halloween'ową" czarodziejkę z serii Sody p.t. "Special days". Motyw dyni nierozerwalnie łączy się z jesienią, kolorystyka również odpowiednia, do tego elementy humorystyczne i jesienny energetyczny obrazek jak się patrzy! 

Obrazek wyszyłam w trochę oszczędniejszej wersji niż w projekcie. Głównie ze względu na rozmiar ramki. Przede wszystkim zrezygnowałam z taśmy z napisem Halloween nad głowa czarodziejki. Pominęłam też pajęczynkę i kreseczki na polikach. Kompozycja i tak została mocno "bogata" - jest uśmiechnięta dynia, grzybki, mikstury we flakonach, w reszcie czarodziejka w fioletach i czerniach na miotle oraz nietoperz! ;) Tradycyjnie dodałam też niemiecki konturowy napis z porą roku. Całość na białej kanwie 16 ct wyszyta została podwójną nitka muliny. 

Postanowiłam też oba obrazki podkleić dla usztywnienia flizeliną, która została mi jeszcze z szycia haftowanych toreb. Myślę, że to będzie mój nowy "patent" przy oprawianiu wszystkich obrazów. Flizelina, którą miałam była dość gruba i sztywna. Nawet przy większych obrazkach będzie wystarczającym usztywnieniem przed włożeniem do ramki i myślę, że nie będzie już konieczne naciąganie haftu i podklejanie np. taśmą dwustronną. Warunek: flizelina gruba i sztywna. 

Zapraszam do galerii...

haft halloween




haft halloween



cross stitch soda special days

soda haft


wtorek, 27 września 2016

Jesień

 
... czyli nastała kolejna pora roku

Czas pędzi jak szalony. Właśnie zobaczyłam, że ostatni wpis zrobiłam miesiąc temu! Obecnie zajęta jestem praca nad większym obrazem. Ale przerwałam ją, gdyż nastała kolejna pora roku i konieczna jest zmiana dekoracji biurka ;) 

Po tym co widzę na tamborku i za oknem powoli zaczyna mi się podobać jesień! Temperatury ponad 20 stopni, piękne słońce i zero deszczu - babie lato jak się patrzy ;) 

Wyszyty obrazek pochodzi oczywiście z serii SODA. Jest bardzo energetyczny dzięki swoim intensywnym i żywym barwom. Samplerek składa się z kilku typowo jesiennych elementów - liście i drzewa w złoto-rudych odcieniach oraz z kilku uniwersalnych motywów - stół z książką i kubkiem kakao (tak tak - kakao - kawy nie pijam ;) ), rower, rzeka, most i budka telefoniczna. Całość - mimo zabrzmi nieskromnie - bardzo przyjemna dla oka. Poprzednie dwie pory roku sprawdziły się na moim biurku - bardzo umilały pracę. Z tą już widzę, że będzie tak samo. 

Tradycyjnie praca wykonana na białej kanwie 18 ct by motyw zmieścił się do stojącej, dwustronnej ramki z IKEI. Haft wyszyty dwoma nitkami muliny. Jak to w "sodzie" bywa wisienką na torcie są kontury (pojedyncza czarna nitka), które nadają elementom charakteru. 

Poniżej haft w kilku odsłonach...







Stojąca dwustronna ramka z IKEI ( 4 zł / ok 1 Euro) dostępna jest też w innych kolorach, ale u mnie tradycyjnie klasyczna biel, która nie odciąga uwagi od "zawartości" ;)






sobota, 27 sierpnia 2016

M & J

... czyli moje wymarzone literki

Jednym z prezentów wyhaftowanych przeze mnie, który szczególnie przypadł mi do gustu i z którym miałam żal się rozstać były inicjały z serii "Toile de Jouy" dla Ani i Piotrka. Do tego ramki, które do nich upolowałam zachwycają mnie do dziś. 

Wiedziałam, że takie literki wyszyję też na moją ścianę. Nareszcie - w chwili przerwy między większymi haftami, podczas oczekiwania na zamówiony materiał do zaplanowanego obrazu -  udało mi się wyszyć inicjały dla nas. Dzięki swojemu niewielkiemu rozmiarowi na każdą z literek przeznaczyłam dwa wieczory. 

Jednak praca nie była tak łatwa jak przy haftowanych prezentach. W oryginalnym alfabecie przy literce "M" był wazon z kwiatami... Oczywiście chciałam mieć przy niej damę. Przerobiłam więc "M" z "N" i powstała moja - autorska - litera EM jak Marta. 





Przy "J" również konieczne były przeróbki, gdyż na oryginalnej "J" huśtała się dama w sukni. Potrzebowałam bardziej męskiego akcentu. Wybrałam więc chłopca z pieskiem z literko "V" w tło wkomponowałam lekko zmodyfikowaną literę JOT jak Jerzy. Myślę, że w obu przypadkach wygląda jakby tak miało być od początku. 




Hafty ponownie wyszyłam na naturalnym surowym lnie. Po próbie z fioletowymi odcieniami wróciłam do różu. Nie miałam odpowiednio zróżnicowanych kolory i motyw wydawał się zbyt ciemny. Mimo, że we wnętrzu mamy trochę fioletowych dodatków, uznałam, że różowe również będą dobrze pasować. Kolory dobierałam jednak sama. Jeśli ktoś ma "oko" możliwe są w przypadku tych literek różne wariacje kolorystyczne - potrzeba 5 odcieni jednego koloru, z czego jeden musi być zdecydowanie ciemniejszy od pozostałych. 



Ramki za ok 3 Euro kupiłam w sklepie Woolworth. W Tedim wprowadzili podobne - z zawieszką w formie srebrnego serduszka w cenie ok 5 Euro. 




niedziela, 21 sierpnia 2016

Letnia torba

... czyli moja "plażówka" 
veronique enginger ete

Udało mi się "rzutem na taśmę" skończyć moja torbę plażową przed zakończeniem lata i kolejnym wyjazdem do Ustki. Za tydzień torba przejdzie "chrzest bojowy" na nadbałtyckiej plaży. Pogoda "zamówiona", nocleg zarezerwowany, torba plażowa uszyta - plan minimum osiągnięty ;) Po powrocie pokażę zdjęcia "z terenu".

Dość długo wybierałam wzór na moja torbę plażową. Pod uwagę brałam kilka motywów z książki "Inspirations marines", z której wybrałam wzór na pierwszą torbę plażową mojego wykonania. Zastanawiałam się też nad motywami z tureckich czasopism z wzorami - jeden przedstawiał popiersie plażowiczki w wielkim słomkowym kapeluszu, drugi 3 plażowiczki pod wielkim biało-niebieskim parasolem. Jednak ostatecznie zdecydowałam się na pierwszy wzór, który znalazłam - motyw  Veronique Enginger dla "Les Brodeuses Parisiennes" pod tytułem Cabas (torba) "Biarritz" Vintage. Biarritz to nadmorska miejscowość turystyczna z południa Francji blisko granicy z Hiszpanią.

O ile nad wzorem zastanawiałam się dość długo, to nie było wątpliwości jaki materiał wybiorę. Tradycyjnie już jest to naturalny surowy len z pasmanterii na metry. Wygląda dobrze w ramce i sprawdza się przy torbach, gdyż jest wytrzymały. Jedyny minus to taki, że ciężko się go prasuje. Liczę na to, że torba "doprasuje" się podczas użytkowania ;) By ułatwić sobie szycie na rączki użyłam parcianego czarnego paska - fajnie wtopi się w moje czarne ubrania podczas noszenia torby. W porównaniu z poprzednimi torbami postanowiłam zmodyfikować wnętrze torby - po obu stronach od środka są kieszonki - z jednej wysokie na butelkę z wodą i parasolkę (!) z drugiej mniejsze na telefon i portfel. 

Jeśli chodzi o haft, jest to wyszyty w nitkami muliny co dwa oczka na lnie. Bardzo przyjemna wielkość do wyszywania. Kontury zrobione są pojedynczą nitką w różnych kolorach. W porównaniu z oryginałem zmieniłam trochę oczy i usta. Są teraz bardziej wyraziste. 




Najpierw powstały cztery plażowiczki: pierwsza w dwuczęściowym stroju w kolorze słońca z marynarską czapka na głowie, druga w stylu Marylin Monroe - blondynka w niebieskim kostiumie bez ramiączek i z drinkiem w ręku, kolejna w czerwonym staniku i spódnice mini z piłką plażową i ostatnia opalająca się w okularach przeciwsłonecznych szatynka. Poza tym w motywie pojawia się parasol plażowy i radio w stylu retro.


Po wyszyciu plażowiczek w ich tle powstał napis ETE - czyli lato. Chciałam go trochę "uspokoić" więc zrezygnowałam z koloru czerwonego na rzecz czarnego. Teraz napis jest w kolorystyce bardziej dopasowanej do mojego stroju. 




Torba jest prawie skończona. Chciałabym ją ozdobić po bokach - tak jak pierwszą - koralikami w kolorze białym i czarnym. Te, które mam są jednak zdecydowanie za małe - nie było by w ogóle efektu. Najpierw więc wizyta w pasmanterii a później wykończenie... Póki co torba prezentuje się następująco: 

veronique enginger

veronique enginger

Torba sprawdziła się podczas letniego wypadu nad morze i spodobała komuś, kto ją dostał hehe już nie jest MOJA. A ja stwierdziłam, że wygodniej jednak nosi mi się podczas spacerów torbę w ręce, a nie na ramieniu. Więc zaplanowaną mam już ręczną wersję torby plażowej na przyszły rok ;)



poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Parawan

... czyli wakacje będę mieć przez cały rok

Parawan składający się z 4 ramek (4 Euro, tedi) czekał na zawartość ponad rok. Wiedziałam, że chcę w nim umieścić motywy plażowo-wakacyjno-letnie, ale nie łatwo było znaleźć cztery spójne pionowe wzory o tej tematyce. Aż krótko przed wakacjami natrafiłam na karty z 50 wzorami autorstwa Veronique Enginger p.t. "La grande histoire des bords de mer" - były idealne! :) "Problemem" stał się tylko wybór TYCH czterech. Praktycznie wszystkie bardzo mi się podobają i stopniowo wymyślam zastosowanie do kolejnych... 


W moim parawanie umieściłam obrazki przedstawiające port z łódeczkami, znaczek pocztowy z latarnią morską, plażowiczkę w towarzystwie rozgwiazd oraz parasole plażowe. Motywy wyszyte są 2 nitkami na surowym naturalnym lnie, który ostatnio dość często wybieram - szczególnie na torby... Parawan oryginalnie był z naturalnej sklejki - jednak pomalowałam go na biało. Bardziej pasuje do wnętrza, poza tym bardzo lubię białe - spokojne ramki, które są tłem do ich zawartości. 


Obrazki  są niewielkie - wyszywa się je bardzo szybko i przyjemnie - poniżej przed konturami:




Tradycyjnie kontury dodają wiele uroku:





Dzięki takiej ozdobie w mieszkaniu przez cały rok będzie panować moja ulubiona pora roku ;) 


cross stitch summer